No i stało się! Po raz kolejny islamski terorryzm zaatakował i mamy niewinne ofiary, tym razem leżące na ulicach Londynu. Teraz zadam te same pytania, które zadają media przy każdym takim wydarzeniu. Ile jeszcze czeka nas takich dni, gdzie niewinni będą ginąć pod kołami samochodów, w atakach bombowych i innych tego typu wydarzeniach? Odpowiedź jest jedna: wielu! I nie chcę nikogo straszyć, ale to dopiero początek.

 

W momencie pisania tych słów, już prawie wiadomo, że dokonali go islamiści. W dniu rocznicy zamachu w Brukseli, nieznani nikomu wcześniej człowiek wsiadł do szarego samochodu i rozjeżdżał ludzi na moście Westminister. Następnie próbował wjechać na teren Parlamentu i tam dokonał swojego żywota. I znowu to samo. Media podnoszą alarm, fachowcy od antyterroryzmu występują w mediach, a niczemu niewinni ludzie umierają na ulicach miast w Europie. Postępowe grupy wmawiają, że to nie winna samej religii, tylko tych innych. Przecież wyznawcy Alacha są dobrzy i trzeba im pomóc. A ja się pytam ile jeszcze potrzeba morderstw, by dominował taki pogląd?

 

Cofnijmy się o kilka tygodni. Lotnisko Stansted i zatrzymanie Jacka Międlara. Border Force nie wpuściło go na teren Wielkiej Brytanii, choć nigdy wcześniej nie miał zatargu z prawem brytyjskim. Nie nawoływał do walki z tym państwem i chciał bronić praw ich obywateli, którzy w bestialski sposób dzieci były seksualnie molestowane. Zabronili wjazdu byłemu księdzu, by kilka razy wcześniej bez problemu wpuścić muzułumańskiego duchownego, który otwarcie nawałuje do walki z Wielką Brytanią i zabijania obywateli tego kraju w imię proroka. I jak po czymś takim można się dziwić, że ta zbrodnia wciąż się „kręci”?! Powinnienem się nie przejmować i przejść nad tym do porządku dziennego. Mam mały problem. W dniu zamachu miałem jechać do centrum Londynu i nagrać rozmowę, ale na moje szczęście spotkanie zostało odwołane. Nic dodać, nic ująć. Każdy z nas może być w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie, a w mediach wciąż będą namawiać nas do multikulti i przyjmowania emigrantów. Jak długo jeszcze?

 

Nie ma co się oszukiwać, że przy tej polityce państw Zachodu, coś się zmieni. Nie ma takiej możliwości. Cały ten libertynizm i lewactwo pcha nas w otchłań, z której nie ma odwrotu. Mam nadzieję, że nie odbije się to na Polakach mieszkających w UK, bo na pewno nikt z brytyjczyków nie powie złego słowa na muzułumanów.  Nikt nie wspomni, że burmistrz Londynu miał niejasne kontakty z organizacjami, które nie są przyjazne Wielkiej Brytanii. Nikt nie obwini lewicowych środowisk, które non-stop przekonują, że przyjmowanie „uchodźców” to nasza powinność. Mogą obwinić Polaków, bo nie są zjednoczeni, nie mają silnego wsparcia od swojego rządu i żadna z ważniejszych organizacji nie stoi po ich stronie. Nie zrobią tego wprost. Użyją ogólników o emigracji zarobkowej i niejasnych insynuacji.  Przesadzam? Niekoniecznie.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk