22 marca Jarosław Kaczyński przyjechał do Londynu. Miał spotkać się z premier Wielkiej Brytanii, lecz z wiadomomych powodów spotkanie przełożono na kolejny dzień. Ów przyjazd nie był zapowiadany i wiadomość na ten temat  pojawiła się, jak  piorun z jasnego nieba. Ponoć wizyta dotyczyć ma naszych spraw po kompletnym wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Problem polega na tym, że nikt nie bierze pod uwagę zdania samych zainteresowanych, czyli polskich emigrantów. Nikt nie pyta nas o zdanie, opinię na temat tego, jak ma wyglądać nasza sytuacja po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii. Wszystko znowu dzieje się ponad naszymi głowami i po raz kolejny możemy być za coś „przehandlowani”, ale za co? Nikt nic nie chce powiedzieć.

 

Od razu chciałbym zaznaczyć, że nie jestem przeciwnikiem Jarosława Kaczyńskiego, wręcz przeciwnie. Uważam, że na naszej scenie politycznej ten polityk jest na miejscu pierwszym, a potem długo, długo nic. Jednak od dłuższego czasu zniechęca mnie brak dobrej polityki Prawa i Sprawiedliwości  w sprawie Polaków mieszkających w UK. Mamy nowych szefów placówek dyplomatycznych, którzy oczekiwani byli z dużymi nadziejami. Okazało się, że ta „Dobra Zmiana” nie jest taka dobra. W porównaniu do poprzednika jest jeszcze gorzej, ponieważ Witold Sobków przynajmniej nie udawał, że chce coś zrobić dla swoich rodaków. Po prostu był i tyle. Z nowym Ambasadorem i Konsulem Generalnym wiązano wielkie nadzieje, ponieważ problemów mamy co niemiara. A to odbieranie dzieci, a to wszechobecny rasizm i dyskryminacja po referendum ws. Brexitu. I co? I nic, tylko puste uśmiechy i rozkładanie rąk. Z mojego punktu widzenia czara goryczy przelała się przed „Biegiem Tropem Wilczym” w Slough, gdzie przedstawiciele naszego państwa przestraszyli się lewackich donosów i odwołali swój patronat nad imprezą. Do tego doszło jeszcze zero reakcji na nielegalne i niespotykane odesłanie Jacka Miedlara na lotnisku Stansted. Pani Konsul, która odebrała moje zgłoszenie w tej sprawie obiecała mi, że dowie się wszystkiego i będzie w tej kwestii interweniować. Następną wiadomość w tej sprawie miałem od samego zaintresowanego, który powiadomił mnie, że został odesłany i właśnie siedzi w samolocie, który wraca do Polski. Nic dodać nic ująć. I teraz pojawia się najbardzie wpływowy polityk w naszym kraju, który będzie rozmawiał na tematy, które również mają ogromny wpływ na nasz codzienne życie na Wyspach. Dlaczego nie ma żadnej konkretnej informacji na ten temat? Dlaczego nie wiemy po co przyjeżdża Jarosław Kaczyński i  jakie tamaty będą poruszane  podczas rozmowy z premier May? Dlaczego media polonijne nie zostały zaproszone na spotkanie z szefem PiS? Nie jesteśmy mile widziani, czy organizatorzy obawiają się kłopotliwych pytań do lidera partii rządzącej?

Poprzedni rząd RP miał w głębokim poważaniu, co dzieje się z Polakami na Wyspach. Nie obchodziło ich nic, co miało związek z Polonią na całym świecie. Jak wykazują różne audyty nie obchodziła ich sama Polska, gdyż jedynym celem było napchanie własnych kieszeni. Na szczęście tego nie mogę powiedzieć o obecnym rządzie, ale coraz częściej mam wrażenie, że szczególnie Polacy na Wyspach są pozostawieni samym sobie. Ani nowe media, ani konkretni politycy, którzy z racji swoich obowiązków powinni coś robić, z jakis powodów tego nie czynią. Następnym razem, gdy ktoś z obecnej władzy, przyjeżdżał będzie do UK rozmawiać w naszych sprawach, niech weźmie pod uwagę samych zainteresowanych, bo nie wygląda to poważnie i pogłębia coraz większe poczucie osamotnienia w problemach, których doświadczamy na emigracji.

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk