Jesteśmy po pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji i można z tego wyciągnąć pierwsze wnioski, które nie będą optymistyczne dla tego kraju, jak i dla narodu francuskiego! Choć media gardłują o wielkiej wygranej i niemal pewnym zwycięstwie Emmanuela Macrona w drugiej turze, to wszystko jest jasne. Już koniec. Francja wybierając kandydata „centrum” musi umrzeć, to tylko kwestia czasu. Te wybory nie były pomiędzy politykami i róznymi partiami politycznymi, innym kandydatem, lecz między prawdziwą Francją, a skolonizowaną, zislamizowaną i upadającą Francją, a próbą powrotu do tego czym była 30 lat wcześniej! I okazuje się, że większość wyborców wybrało człowieka, który opowiada się za Zjednoczoną Europą, przyjmowaniem emigrantów i liberlanym podejściem do życia i tym, co było do tej pory. Tak, tak, koniec Francji jest bliższy, niż się wielu wydaje…

 

 

 

I żeby nie było głupiego gadania i spekulacji. Nie jestem zwolennikiem Marine Le Pen! Nie lubię jej kontaktów z Putinem i do końca nie skonkretyzowanej polityki wobec tego satrapy. Jednak na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat przestałem być pożytecznym idiotą i zacząłem czytać, słuchać i analizować. Mieszkam w UK od ponad 12 lat i widzę na własne oczy, czym może być Unia Europejska. Wracając do Le Pen.  Tak się wszystko wykrastylizowało, że jedynie ten polityk może zaprowadzić porządek w jednym z najważniejszych krajów Unii Europejskiej. Tylko ona poprzez swoje radykalne podejście do wielu kwestii, może obudzić Francuzów i pokazać im, że dotychczasowa droga prowadzi do unicestwienia tego kraju, jako takiego.

 

Skupmy się teraz na faworycie drugiej tury. Emmanuel Marcon, który promowany jest przez media na „centrowego” zbawcę, jest nikim innym, jak kolejnym lewackim kłamcą. Dlaczego tak piszę?  Ze względu na kilka podstawowych faktów, przed którymi nie jest w stanie uciec. Pierwszym z nich jest bycie ministrem w rządzie jeszcze urzędującego prezydenta Francji. Później odpowiadał za resort gospodarki, przemysłu i cyfryzacji w rządzie Manuela Vallsa. Był również członkiem Partii Socjalistycznej. Jakieś pytania? To po prostu kolejny bankster i dla niepoznania „socjalista”, który przebiera się w piórka polityka z centrum, na potrzeby kampanii i kolejnych wyborów. Po tym, jak przyjęto Holland’a trzeba było wytworzyć nową kukiełkę i zwycięzca pierwszej tury pasował, jak ulał. Przypominam, że prawdopodobnie nowy Prezydent „Najstarszej córy kościoła” jest człowiekiem najbardziej wpływowych ośrodków finansjery. Po prostu jest człowiekiem nowego porządku świata i mówienie o nim, jako osobie, która ma zmienić Francję jest po prostu naiwnością. Jeśli rzeczywiście dojdzie do jego nominacji prezydenckiej, to będziemy mieli więcej trupów przy wieży Eiffla, niż dotychczas! Dlaczego? Bo przyszły gospodarz Pałacu Elizejskiego jest zwolennikiem przyjmowania, jak najwięcej liczby uchodźców. Czy trzeba więcej argumentów w tej sprawie?

 

Na koniec chciałbym wrócić do Marine Le Pen. Kiedy organizm jest w krytycznym stanie, najlepsza jest terapia szokowa. I tak postrzegam własnie tego polityka, która mogłaby uzmysłowić Francuzom, gdzie znajduje się ich kraj. Mam takie wrażenie, że ponad połowa tej nacji nie ma pojęcia, jak jest naprawdę z ich własnym państwem i w jakim stanie się znajduje! Kilku „radykalnych” komentatorów wskazuje, że to jest ostatnia szansa, by zachować Francję, jaką znamy. Mam wrażenie, że po pierwszej turze wyborów sami Francuzi nie chcą tego zrobić i udają, że organizm, jakim jest ich państwo, wciąż może kontynuować ten sam styl życia i nie ponosić tego konsekwencji. Otóż rzeczywistość zawsze weryfikuje negatywnie takie postawy. Za kolejne pięć lat, prawdopodobnie francuzi obudzą się we Francji, nad którą będzie wisiał cień flagi z półksiężycem!

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk