Niechętnie o tym piszę, gdyż uważam, że „gwiazdy” Okrągłego Stołu powinny zostać zapomniane, a w podręcznikach do historii powinno się napisać, że był to teatr odegrany przed polskim społeczeństwem w celu zakamuflowania prawdziwego interesu między tzw. opozycją, a komunistami. Jednym z ważniejszych aktorów tej manipulacji był Władysław Frasyniuk. Jeden z liderów Solidarności, bojownik o demokratyczną Polskę i komunistyczny opozycjonista. Ten który ponoć walczył z komunistami i wygrał. Wszystkie te historie to banialuki, gdyż większość tej „elity”, to byli po prostu tajni współpracownicy bezpieki w czasach PRL. Czy był nim również Frasyniuk? Sądząc po jego ostatnim zachowaniu, podczas kolejnej miesięcznicy smoleńskiej, jest to całkiem możliwe.

 

Gdy komuna upadła i wreszcie mogliśmy cieszyć się „Wolną Polską”, szybko okazało się normalnie funkcjonować mogą tylko nieliczni. Włodarze służb specjalnych w PRL przejmowali najważniejsze sektory nowego państwa i w niewyobrażalny sposób okradali nasz kraj. Afera Fozz i inne, to tylko czubek góry lodowej, które doknęły nasz kraj. Oprócz komunistycznych zbrodniarzy w III RP jeszcze tylko środowisko Unii Wolności dawało sobie dobrze radę. Jednym z nich był Władysław Frasyniuk. Nie do końca wiadomo, jak z działacza Solidarności i polityka szybko i płynnie przeszedł do biznesu. Do tej pory nikt do końca  nie może wyjaśnić skąd nasz bohater mógł mieć ogromne pieniądze na biznes, którym się zajmował. Do dzisiaj szef Solidarności na Dolnym Śląsku nie może i nie chce odpowiadać na pytania dotyczące pieniędzy, które przeznaczone były na pomoc dla opozycji przez zagranicę. Nie może również wyjaśnić swoich koneksji z byłymi oficerami UB, którzy z wiellkim powodzeniem prowadzili biznesy w branży transportowej.

 

W drugiej połowie III RP Frasyniuk nie udzielał się mocno w polityce. Oczywiście pojawiał się w mediach, ale już nie w roli jednego z liderów UD, a bardziej jako komentator życia polityczno – społecznego. Wraz z upływem lat i odkrywaniem prawdy o transformacji ustrojowej w Polsce, wielu z nas zaczęło rozumieć, że prawie wszyscy byli opozycjonisci to ludzie byłego aparatu władzy. Gdy pojawił się PiS, dla byłych „śpiochów” pojawiły się nowe cele. W TVN Władysław Frasyniuk występował często i atakował zmiany, które chce przeprowadzić partia Kaczyńskich.  Bronił Wałesy, Balcerowicza i innych architektów kłamstwa, jakim była III RP. Po prostu człowiek na każde wezwanie, gdy trzeba było zrobić medialną nagonkę, gdy coś prawdziwym włodarzom naszego kraju nie szło na rękę, on był do dyspozycji.

 

Teraz mamy miesięcznice smoleńską i widzimy jak Frasyniuk brata się z Mazgułą i innymi oprawcami, którzy w normalnym kraju za swe zbrodnie powinni siedzieć w więzieniu. Były opozycjonista i prawie legenda Solidarności protestuje ręka w rękę z kodziarzami  i szumowinami, które nie cofną się przed niczym, by tylko zakamuflować kłamstwo ekshumacyjne. Adam Borowski wspomina o tym, że w czasach PRL Frasyniuk nie bratał się z komuną. Jednak skąd miał pieniądze na wielki biznes? Odpowiedź może być tylko jedna. Gdzieś, podczas kolejnej rozmowy z UB, poszedł na współpracę, która przerodziła się w głębokie uwikłanie z którego nie można się wyplątać. Zdarzyło się coś, czego nie przewidział i teraz nie ma odwrotu. Teraz mocodawcy postanowili użyć jego osoby i zagrać vabank. W końcu sytuacja dla nich staje się beznadziejna i postkomuna i byłe specsłużby sięgają po wszystkie chwyty i wszystkich kapusiów. Ewidentny przykład takiej roboty widzieliśmy ostanio podczas barbarzyńskich ataków na tych, co chcą pomodlić się na Krakowskim Przedmieściu i oddać hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk