„Winston Churcill kiedyś powiedział, że w przyszłości prawdziwi faszyści będą siebie nazywać anty-faszystami” – przypomina Jayda Fransen, wiceszefowa Britain First. Każdy kto uważa, że w Polsce zagrożona jest demokracja musi poznać jej historię. Niedawno jej partia, której w zgodzie z histeryczną poprawnością polityczną już dawno przyklejono łatkę „faszystów”, „rasistów” i „islamofobów”, zorganizowała w Luton marsz w obronie tradycyjnych wartości. Grupa działaczy i sympatyków przeszła główną ulicą, niosąc krzyże i prostestując przeciwko postępującej islamizacji ich kraju. I właśnie za to Fransen razem z szefem BF Paulem Goldingiem… otrzymała policyjny zakaz wjazdu do miasta. Ot tak, po prostu. A teraz wyobraźcie sobie, że Mateusz Kijowski, lider KOD, dostaje zakaz wjazdu do Warszawy. Britain First, jak łatwo można się domyślić, jest określana odmienianym na przez wszystkie przypadki słowem-pałką „faszyzm”. Oczywiście z prawdą ma to niewiele wspólnego. O swojej partii, islamie i o zagrożeniach związanych z nielegalną emigracją, w pierwszej części rozmowy z Piotrem Szlachtowiczem, specjalnie dla NPS, opowiada Jayda Fransen.