Może moje słowa o II Edycji „Biegu Tropem Wilczym”, który odbył się 26 lutego w Slough będą spontaniczne i emocjonalne, ale chciałbym żeby Państwo wiedzieli, że piszę je jako patriota, a nie dziennikarz. Było super. Dawno nie było tak dobrze, a proszę mi wierzyć, że widziałem i byłem na wielu imprezach organizowanych na Wyspach! Zacznijmy jednak od rzeczy niemiłych. Ataki na II edycje „Biegu Tropem Wilczym” w Slough trwały od wielu tygodni. A to nie było księdza, który mógłby odprawić Mszę Świętą, albo lewactwo obrzucało błotem organizatorów za chęć oddania hołdu Żolnierzom Wyklętym. Następnie nóż w plecy wbiła Ambasada RP w Londynie, wycofując swój patronat nad wydarzeniem. Wstyd! Poźniej sama fundacja „Wolność i Demokracja” zagrała w sposób taki, że aż brak słów. Mam pytanie: jak można odwrócić się od własnej imprezy i ulec nagonce lewackim organizacjom? Publikacją listu do organizatorów na własnej stronie internetowej pohańbili doszczętnie pamięć naszych bohaterów. Dno! Ulegli brudnym zagrywkom postkomuny! Na sam koniec w karygodny sposób nie wpuszczono Jacka Międlara na teren Wielkiej Brytanii i przez kilka godzin nieznani agenci przesłuchiwali go w bezpardonowy sposób. Brakowało by zatrzymano na granicy Leszka Żebrowskiego, a czar goryczy by się przepełnił. Ale jednak wyszło rewelacyjnie! Nie było Mszy Świętej, ale był wspólny odmówiony różaniec, który zorganizowali i poprowadzili przedstawiciele Stowarzyszenia Patriotycznego „Wiara i Wolność” – Fides et Libertas z Southampton. Miał padać deszcz, ale wyszło słońce. Bieg się udał i mieliśmy o wiele więcej uczestników, niż rok wcześniej! Wszystko odbyło się bez jakiegokolwiek ekscesu. Pojawiła się niespodzianka w postaci legendarnego baneru, który mówi o tym, że obozy koncentracyjne były niemieckie, nie polskie! Kibice odpalili race i zaspiewali Mazurka Dąbrowskiego. Nawet kolejna wizyta lokalnej policji nie mogła niczego popsuć! Nie wiem czy to sprawa modlitwy do Najświętszej Pani, czy szczęścia, ale udało się. Gratulacje dla Polski Niepodległej – Wielka Brytania, Stowarzyszenia Patriotycznego „Wiara i Wolność” – Fides et Libertas z Southampton, PWWB i wielu innych. Wielkie dzięki dla gości, którzy nie ulegli postkomunistom i lewackiej chołocie i stawili się w Polskim Domu w Slough. Tadeusz Płużański i Leszek Żebrowski od wielu lat walczą o prawdę i często atakowani są z wielu stron. Jednak wciąż stoją na wyznaczonym kursie i pomimo ogromnych ciosów przekazują nam wiedzę o tych, których chciano wymazać ze świadomości Polaków. Teraz tak po prostu mówię: dziękuję. Na koniec kilka ciepłych słów do Artura Bednarskiego i spółki z Polski Niepodległej. Gratuluje zacięcia i tego, że się nie poddaliście. Nagonka była okropna, a doprowadziliście wszystko do szczęśliwego finału. Brawo! Mam nadzieję, że za rok wrócimy z kolejnym biegiem, tylko pod innym szyldem. Czego sobie i Wam życzę.

Z poważaniem
Piotr Szlachtowicz