Za każdym razem, gdy opisuję kolejny przypadek ataków, czy rasizmu wobec nas na Wyspach, odzywają się głosy, że przesadzam. Spoglądając na komentarze pod materiałami, które publikuje na stronie, często ręce opadają, bo skala poddaństwa wobec jawnej niesprawiedliwości wśród wielu Polaków w UK jest przerażająca! Nie wiem czy to mój „bojowy charakter, czy coś innego, ale ja osobiście uważam, że jesteśmy mniejszością, która wnosi najwięcej dobrego do życia Wielkiej Brytanii, a najmniej dostaje. Pójde nawet dalej. Nie tyle, co najmniej dostajemy, tylko jeszcze obrywamy najgorzej. W imię starego przysłowia: cóż takiego ci zrobiłem dobrego, że teraz mnie tak nienawidzisz.  Dzisiaj o tym, że trzeba podziekować tym, którzy namawiają nas do siedzenia cicho, a czas zacząć walkę o swoje miejsce w społeczeństwie brytyjskim, którego jesteśmy ważną częścią. Jak to zrobić? Gdzie leży problem?

 

 

 

Według ostatnich badań Polacy na Wyspach stali się najliczniejszą mniejszością. Oficjalne raporty mówią o prawie milionie obywateli RP, którzy osiedlili się w Wielkiej Brytanii. Znając realia życiowe, ta liczba jest o wiele większa, gdyż często wielu z nas przyjeżdża na kilka miesięcy i pracuje tu sezonowo. Tak, czy siak jest nas najwięcej, a jeśli chodzi o nasz udział w życiu społeczeństwa, w którym zostało nam żyć jest on bardzo nikły. Duży wpływ na taki stan rzeczy mają tzw. „liderzy” niektórych organizacji polonijnych, którzy mówią, by nie za mocno domagać się swoich praw, ponieważ powinniśmy być wdzięczni za to, że pozwolono nam pracować i żyć w Wielkiej Brytanii. Wszystko fajnie, ale to nie oznacza, że z tej racji mam godzić się na wszystko i siedzieć cicho, gdy dzieje się nam krzywda. Wracając jeszcze na chwilę do wspomnianych „liderów”.  Wśród nich jest kilku takich, których nie obchodzi los Polaków, tylko ich własny interes. Widać to było podczas ostatniej wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Londynie, gdzie samozwańczy przedstawiciele spotkali się z liderem Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli wspomniany polityk nie chce się spotkać z dziennnikarzami polonijnymi i przedstawicielami innych organizacji to mogę zrozumieć, ale proszę nie ogłaszać wszem i wobec, że ci którzy dostapili tego zaszczytu, wypowiadały się w imię całej Polonii w UK. To niepoważne i głupie. Jeszcze może rozgoryczenie byłoby mniejsze, gdyby były premier usłyszał o prawdziwych problemach swoich rodaków, a nie o tym, że mamy problem z założeniem konta w banku, czy uzyskaniem numeru ubezpieczenia. Potrzeba nam reprezentantów, którym leży na sercu dobro nas wszystkich, bez względu na poglądy polityczne i inne zapatrywanie. Najważniejsza jest Polska, ta która jest w naszych sercach, a nie walka o partykularne interesy.

 

 

Drugą bolączką jest nastawienie „Starej Polonii”. Jest wielu Polaków, którzy przyjechali tu przed 2004 rokiem. Większość z nich nie miała pozytywnego nastawienia do Polaków, którzy wybrali sobie nowe miejsce zamieszkania. Padały rózne słowa, a wśród nich chociażby określenia jak: komuniści, nieroby, pijacy itp… Nie mówię, że całość tej grupy ma taką opinię, ale spotkałem się z tymi określeniami wiele razy. Ostatnio, gdy przyjmowano mnie do grona członków POSKu w Londynie. Zamiast nam doradzić, pomóc i wskazać drogi, które mogłby prowadzić do polepszenia naszej sytuacji, mamy dziwne nastawienie i uczucie pustki. Do końca nie jestem w stanie zrozumieć takiego zachowania, gdyż wielu moich znajmowych i działaczy polonijnych odnosiła się z szacunkiem do Polaków mieszkających w UK, na długo przed rozszerzeniem Unii Europejskiej.

 

 

Trzecim i najważniejszym problemem jest wyciszanie, lub nie zgłaszanie problemów z którymi borykamy się w życiu codziennym. Wczoraj opublikowałem artykuł o tym, że w jednym z zakładów pracy zabroniono mówić w naszym ojczystym języku. Osoba opowiadająca mi o tym problemie nie chciała, bym napisał o jej personaliach. Mój rozmówca mówił o tym, że większość rodaków z nim pracujących również się boi i znajduje się w fatalnym stanie psychicznym. Szok, ponieważ kij ma zawsze dwa końce. To o czym się nie mówi, jest jak prezent dla tych, którzy robią nam to wszystko. Trzeba zgłaszać, mówić i nagłaśniać takie sytuacje. Za każdym razem, gdy się nas atakuje, zabrania mówić w naszym ojczystym języku, lub wyzywa od najgorszych, trzeba reagować. Pamietajmy, że żyjemy w społeczeństwie, które ma „świra” na punkcie poprawności politycznej. Nikt nie lubi, jak określa się go mianem rasisty, lub ksenofoba. Lewackie media brytyjskie niechętnie, ale podejmują te tematy. I jeszcze jedno. Nie można robic tego w pojedynkę. Jeśli grupowo dotykają was takie zachowania, to nie stójcie z założonymi rekami. Stańcie w obronie własnej i ludzi, z którymi przyszło Wam pracować. Pamiętajcie o tym, że zaproszono nas tutaj i dzięki naszej ciężkiej pracy i naszemu poświęceniu, ten kraj się rozwija. Nie jest tak, że Polacy tylko biorą, a nie dają nic w zamian! Przypominam, że około 93 % Polaków pracuje i regularnie odprowadza podatki. Poza tym polki rodzą najwięcej dzieci pośród wszystkich mniejszości narodowych. W większości nowonarodzeni zostaną poddanymi obywatelami Królowej Elżbiety II, co w czasach niskich wskaźników demograficznych, jest czymś nie do przecenienia. Zerwijmy z niewolniczym stanem umysłu i pamiętajmy, że nikt nam nie robi żadnej łaski, pozwalając mieszkać i pracować w UK. Chodzi o to czy uda się nam w pokojowy sposób wywalczyć dobre miejsce w społeczeństwie do którego nas zaproszono, w społeczeństwie, któremu nasza obecność przynosi benefity.

 

Ktoś powie, jak jesteś taki mądry, to dlaczego sam nic nie zrobisz? Już odpowiadam. Przez wiele lat starałem się wspierać Polaków, którzy często słusznie zgłaszali swoje sprawy. Oczekiwałem reakcji kilku stowarzyszeń, czy przedstawicieli naszego państwa w UK. Nie doczekałem się i dałem za wygraną. Teraz po ostatnich zachowaniach obecnej władzy i kilku kolejnych konfliktów wśród Polaków, moje rozczarowanie wzrosło. Z tego powodu, wraz z kilkoma przedstawicielami polskich stowarzyszeń, postanowiliśmy o powołaniu nowej organizacji, która również będzie miała za zadanie bronić Polaków w UK i nagłaśniać antypolskie zachowania. Szczegóły juz wkrótce.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk