„Płaczący pastor i jego córka, gówno na stole i pół miliona” – kilka słów o odejściu M. Kowalskiego z IPP

Marian Kowalski postanowił opuścić szeregi IPP. Zrobił to w swoim stylu, czyli nikomu nic nie powiedział i obrażony w 6 sekund oznajmił swoim pracodawcom (widzom), że to będzie jego ostatni program i już nigdy nie wystąpi na antenie sekty z Lublina. Ogólnie mam to gdzieś, co robi ten pseudopolityk, ale zdecydowałem się napisać kilka słów o tej anomalii, gdyż przez ostatnie kilka lat były „narodowiec” przez swoje występy na antenie samozwańczego pastora, narobił wiele szkód na prawicy. Poza tym nagadał wiele bzdur i  obraził wiele niewinnych osób. Zachował się jak zwykły sprzedawczyk, który za pieniądze sekciarzy atakował polskość, katolików i Kościół Katolicki. Dzisiaj na swoim profilu FB pisze, że Chojecki i IPP to sekta. Nie widział tego przez ponad dwa lata? Przecież tam niewiele się zmieniło. Ta cała „telewizja” i „kościół” był zawsze po to, by niszczyć co polskie i katolickie zarazem.

 

31 sierpnia na swojej antenie pastor Chojecki niemal płakał po odejściu swojego „przyjaciela”. Jednak nie chodziło mu o samego Kowalskiego, tylko o widzów, którzy z jego powodu odwiedzali kanały na mediach społecznościowych i  hojnie obdarowywali ich pieniędzmi. Bredził coś o gównie na stole i wypominał swojemu byłemu podwładnemu, że przez kilka ostatnich lat zarobił bardzo dużo pieniędzy. Prowadząca – córka pastora, również płakała i wyglądała na załamaną. Nie ma im się co dziwić, ponieważ ich haniebny plan legł w gruzach i na horyzoncie nie ma już kolejnego idioty, który mógłby zachęcać do oglądania tego antypolskiego tworu medialnego.

 

Wróćmy na chwilę do Kowalskiego. Otóż słuchałem mnóstwo bredni, które wypowiadał Marian Kowalski. Ogólnie starałem się nie zwracać uwagi na głupoty, które wygadywał na antenie IPP, ale historia o Stanisławie Tymińskim przebiła wszystko. Wielu młodych Polaków nie pamięta, kim był wspomniany polityk. Na początku lat 90., ten „człowiek znikąd” pojawił się na polskiej scenie politycznej i szło mu tak dobrze, że w wyborach prezydenckich uzyskał wynik lepszy niż Tadeusz Mazowiecki, co pozwoliło mu na konkurowanie w drugiej turze z Lechem Wałęsą. Po latach okazało się, że za wszystkim stały komunistyczne służby specjalne, co dzisiaj nie przeszkadza Kowalskiemu szczycić się poparciem tego człowieka. Niżej już nie można upaść.

 

Za czasów współpracy Kowalskiego z IPP obrażono chyba wszystkich, którzy mieli odmienne zdanie od tej sekty z Lublina. Dostało się Kościołowi Katolickiemu i Polakom, którzy widzieli ogromne zagrożenie ze strony ustawy 447 i środowisk żydowskich. To samo czekało tych, co nie widzą przyszłości w sojuszu z USA. Po głowie oberwał Braun, Sumliński i Kukiz ’15. Tylko Kowalski i Chojecki wiedzieli wszystko najlepiej. Teraz swoim odejściem Kowalski potwierdza, że to wszystko to była jedna wielka ściema, bo chodziło tylko o kasę. I to jest najlepsza rzecz z tego wszystkiego. Teraz widać jak na dłoni, że mamy do czynienia z hochsztaplerami i zwykłymi kłamcami, którzy wycierają sobie gębę dobrem Polski. A co do samego byłego kandydata na Prezydenta RP. No, cóż… Okazało się, że nie jesteś wart niczyjej atencji, gdyż dla większej kasy jesteś w stanie zostawić tych, co ładują regularnie w ciebie zaufanie i ogromne pieniądze. Na szczęście twoje zachowanie nie zostało zapomniane i teraz wszyscy będą wiedzieć, że nie warto zwracać na ciebie uwagi.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk