Każdy, kto choć trochę miał do czynienia z wymiarem sprawiedliości (niesprawiedliwości??) w III RP wie, co piszę, gdy określam go mianem zgniłego. Otóż przez wszystkie lata „wolnej Polski” sędziowie i prokuratorzy robili sobie „jaja” z porządku prawnego, który powinien funkcjonować w normalnym państwie o ustroju demokratycznym. A to niewinni ludzie szli do pudła na wiele miesięcy bez wyroku, a to ci, którym winę udowodniono – wychodzili z z sali sądowej wolno, bo sędzia prowadzący sprawę zauważył argument łagodzący i bandyta stawał się niewinny! Bywało jeszcze gorzej.  Dzisiaj PiS wprowadza reformę tej skorumpowanej kasty i podnosi się prawdziwe larum, gdyż cała ta ferajna z PO, Nowoczesnej i PSL jest tak „umoczona”, że bez tarczy ochronnej w postaci usłużnych sędziów, już niedługo może zamieszkać w zakładach karnych.

 

 

Żeby potwierdzić potrzebę głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju, wystarczy tylko przypomnieć sobie sprawę z przed kilku miesięcy. Mówię tutaj o niespodziewanym końcu „Afery Marszałkowej”, w której to skazany prawomocnym wyrokiem Aleksander L. chodził sobie po ulicach Warszawy, jak gdyby nigdy nic, choć dawno już powinnien siedzieć w ciupie. Okazało się póżniej, że ten wpływowy oficer WSI załatwiał sobie kasację w Sądzie Najwyższym, ale nic by z tego nie było, gdyby nie wsparcie prokurtury! Nieważne, że Wojciech Sumliński dowiódł ponad wszelką wątpliwość swoją niewinność. Nieważnym było, że Aleksander L. był winny. To nie miało znaczenia, gdyż przedstawiciele tego systemu są tak uwikłani, że sprawiedliwości można szukać ze świecą, a cierpią zawsze normalni ludzie. Na szczęście Sumlińskiemu się udało, gdyż na czas zareagowały media i podniosły krzyk, ale ilu się nie udało? Kolejny przykład, jaki chce przytoczyć jest szwidel wyborczy w 2014 roku. Jak wiadomo te wybory były „odrodzeniem” PSL i cudem nad urnami. Szybko okazało się, że kanciarzy w komisjach wyborczych nie brakuje i dochodziło naprawdę do istnych cudów. Na szczęście w naszym kraju wciąż nie brakuje przyzwoitych ludzi. Jedną z takich osób była Pani Dorota Stańczyk, która zebrała dowody, że w komisji, której była członkiem odrzucono 130 tysięcy głosów! A co zrobiła sędzina, która prowadziła sprawę? Oddaliła zażalenie, choć dowody na ten „kant” były tak dobitne, że bardziej być nie mogły! Zebranemu tłumowi na sali sądowej zostało tylko okrzyki: „Na Białoruś, do Putina”.

 

 

To tylko dwa przykłady na zgniliznę polskiego wymiaru sprawiedliwości. Na zakończenie chciałbym jeszcze wspomnieć o najważniejszej rzeczy. Przez te wszystkie lata „wolnej Polski” sędziowie i prokuratorzy byli tarczą ochronną dla szerokiej maści zdrajców, złodziei i rabusiów naszej ojczyzny. Ochraniali byłych oficerów SB, WSI i powiązanych z nimi gangsterów. Działo się tak z wielu powodów. Najważniejszym jednak były haki, które posiadała była „wojskówka” i posiada do dzisiaj. Bez usunięcia tego wrzodu nie da się przeprowadzić zmian i naprawić nasz kraj. Zdrowy system prawny jest podstawą, by walczyć z bezprawiem, a przede wszystkim punktem wyjścia do rozliczenia tych, co z Polski zrobili sobie folwark, który można obrabiać do woli. Dlatego trzeba wspierać Kaczyńskiego i  rząd PiS w tej sprawie, gdyż bez tej reformy nasze państwo będzie trawiła zgnilizna, która może doprowadzić nawet do upadku naszej państwowości. Przesadzam? Niekoniecznie.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk