Choć nigdy nie byłem zwolennikiem politycznych aspiracji Pawła Kukiza, to jednak uważałem za coś dobrego pojawienie się tego ruchu społecznego, który chciał (chce?) wprowadzać nowatorskie rozwiązania polityczne w Polsce. Wybory prezydenckie udowodniły, że były lider zespołu Piersi może być czarnym koniem w późniejszych wyborach parlamentarnych. I tak się stało, gdyż do Sejmu udało się wprowadzić wiele osób, które do tej pory nie miały szans na zasiadanie w parlamencie RP. Jednym z nich był Liroy, czyli Piotr Marzec. Raper, artysta i skandalista wchodził do Sejmu jako wielka niewiadoma. Dość szybko okazało się, że Liroy stał się z najbardziej rozsądnie mówiących, nowych posłów, których wypowiedzi budzą szacunek i dają wiele do myślenia. Teraz rozstaje się z ruchem Kukiz’15 w okolicznościach, które nie należą do tych, które pozwalają mysleć dobrze o przyszłości tego fenomenu politycznego, który zgromadził się wokół znanego muzyka, jakim był Paweł Kukiz.

 

Pierwsze, negatywne sygnały o Kukiz’15 dochodziły tuż po wyborach do Sejmu. Znany bloger – Matka Kurka w swoim artykule o zapleczu tego ruchu, udowodnił, że nic z tego nie wyjdzie, gdyż ludzie z otoczenia lidera są tak antysystemowi, jak np. Leszek Miller. Po prostu to są ludzie, którym się nie udało w innych partiach politycznych i nowy twór pasował jak ulał.  Do tego dochodził sam Paweł Kukiz. Proszę mi wybaczyć, ale ja osobiście nie mogę uznać za antysystemowca kogoś, kto często  pojawia się u Moniki Olejnik i opowiada w TVN, jak to III RP jest  zesputa i jak bardzo potrzeba zmiany! To jakby w PRLu siedzieć w „Dzienniku Telewizyjnym” i mówić, że chce się obalić komunizm. To po prostu groteska. I z powodu  coraz częściej widocznych różnic ideowych, klub parlamentarny kurczył się dość szybko. Na przestrzeni miesięcy szeregi tego ruchu opuscili między innymi posłowie: Morawiecki, Winnicki, Błeńska i Siarkowska. Kilka dni temu w mediach pojawiły się informację o Liroyu. W mediach społecznościowych zawrzało, gdyż raper z Kielc był słusznie postrzegany jako prawdziwie bezkompromisowy polityk, który naprawdę chce coś zmienić i nie tylko o tym mówi, lecz wykonuje ruchy, które mają urzeczywistnić jego słowa. Na facebooku wielu zarzuca Kukizowi zamordyzm i granie według zasad, które miały być zwalczane. Ludzie reagują nerwowo i zapowiadają rezygnację z popierania tego ruchu i nie kryją swojego oburzenia. Wskazują na to, że bezkompromisowy Marzec był najlepszy i przypominają jego walkę o wprowadzenie leczniczej marihuany. Jednak kontrowersji wciąż nie brakuje.

 

Zaledwie dwa dni temu w mediach pojawiły się słowa, które potwierdzają wszystkie wcześniejsze domysły i informacje w mediach. Liroy zwracając się do wicemarszałka Tyszki nie przebiera w słowach i mówi:  „…Słuchaj, frędzlu, jak będziesz dalej tak kłamał w sprawie medycznej marihuany i dalej będziesz gadał takie głupoty, to zobaczysz, jak to się dla ciebie skończy. Pamiętajcie, Tyszka to zgniły koleś.” Ostro, nieprawdaż? Niestety tak, ale to jeszcze nie koniec, gdyż Marzec na pożegnanie „pozdrowił” go środkowym palcem! Nic dodać, nic ująć. Po prostu antysystemowość Kukiz’15 skończyła się zanim zaczęła.

 

O co chodzi? Dlaczego tak dobrze rozwijający się ruch rozpada się na kawałki? Niestety tutaj nie ma wystarczającego miejsca, by wskazać wszystkie powody. Wymienię najważniejsze i te, które widać od dłuższego czasu. Po pierwsze: problemem był i jest sam Paweł Kukiz. Niewątpliwie ma wielka charyzmę, która pozwoliła na zbudowania całego ruchu, ale by twór polityczny mógł przetrwać, trzeba mieć strategię. Nie można jednego dnia mówić jedno, a drugiego zmieniać i mówić coś przeciwnego. Polityk, który chce przekonać do siebie ludzi zawiedzonych III RP musi robić inaczej. Oni nie chcą widzieć kolejnego wariata, tylko człowieka, który wie, co robi i co chce osiągnąć. Po drugie: ostatnie wpadki Nowoczesnej i totalna błazenada PO sprawiły, że Kukiz’15 świetnie zaprezentował się w sondażach. Wielu ludzi próbuje znaleźć sobie miejsce przy ruchu politycznym, który może liczyć się w kolejnych wyborach. Ci ludzie to stare wygi, które jadły chleb z niejednego, politycznego pieca. Po co im taki Liroy, którego nie można kontrolować? Po co im polityk, który nie poszedł do Sejmu po kasę , tylko by pomóc ludziom, których w naszym kraju jest mnóstwo. I na koniec. Po trzecie: Kaczor, który rozgrywa nowy adeptów polityki bez problemu. Jak to mówią w moim ulubionym filmie: „Nawet nie wiedzą, co ich trafiło?!” 

 

Czy Kukiz’15 przetrwa? Na pewno, ale w jakim stanie i kształcie, to już inna sprawa. Nie przetrwa jednak antysystemowość tego tworu i to powinno być największym rozczarowaniem tych, co oddali głos na ten ruch w ostatnich wyborach parlamentarnych. Jeśli tak dalej pójdzie, to zostanie tylko Paweł Kukiz opowiadający i przymilający się do Moniki Olejnik w najbardziej systemowej i oszukańczej stacji telewizyjnej, jaką jest TVN.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk