Od jakiegoś czasu dochodzą do mnie niewybredne komentarze pod adresem emigrantów. Dotyczą braku zainteresowaniem Polską, lub wprost zarzutami pod adresem tych, którzy zdecydowali się na emigrację i musieli wyjechać z Polski. We wspomnianych słowach zarzuca się nam pójście na łatwiznę, a często nawet pozostawienie naszej ojczyzny dla wygodniejszego, bogatszego życia. Jest to nonsens, gdyż dla tych kto skosztował mieszkania w obcym kraju, te sprawy wyglądają inaczej. Może to kwestia znajomych, ale wokół mnie Polacy to osoby, które ponad wszystko kochają nasz kraj i są w stanie dla niego oddać życie, a ci którzy nas  krytykują nie maja pojęcia o czym mówią!

 

 

Nasz życie na emigracji wygląda róznie. Jeśli chodzi o moją osobę to początki były trudne. Okazało się, że gdyby nie mój wyjazd, moja rodzina mogłaby nawet stracić dom. Proszę mnie nie źle nie zrozumieć, ale czasami nasze życie nie były usłane rózami. Znam rózne historie. I te zabawne, ale również te tragiczne i smutne. Jednak większość Polaków, których spotkałem w UK byli patriotami. Ta miłość do swojej ojczyzny wyrażała się w różny sposób. Często narzekaliśmy na to, że musieliśmy wyjechać, bo nie można było utrzymać rodziny, albo Urząd Skarbowy wykończył świetnie rozwijający się biznes. Były też opowieści, które rozbrajają i podnoszą na duchu. Jest tego wiele, ale łączy nas wszystkich Polska i miłość do niej. Wyrażamy to podczas meczu w piłce nożnej, albo Świąt Bożego Narodzenia. Wiekszość z nas jest dumna z tego skąd pochodzi i Brytyjczycy łatwo rozpoznają nas wśród wielonarodowego społeczeństwa. Większość rodzin swoje coroczne wakacje planuje w Polsce. Dzieje się tak ze względu na swoje dzieci, ale również na zwykłą tęsknotę, bo to nasz kraj, nasi ludzie i choć kłócimy się o wszystko i tak jest najlepszym miejscem na świecie.

 

Przez ostatnie lata na emigracji widać „boom” na patriotyzm i przypominanie, szczególnie młodym ludziom, skąd pochodzą i co nami kieruje i jest dla nas najważniejsze. Nieskromnie przyznam, że mam w tym swój mały udział. Jednak ja sam niczego bym nie dokonał i w tej materii, na szczęście są inni, którzy oddają swój wolny czas dla bliskich, by współorganizować imprezy, spotkania i koncerty patriotyczne. Proszę pamiętać, że za tymi osobami nie stoją żadne wielkie organizacje i nikt im raczej nie pomaga, ani nie stymuluje i zachęca do takiej działalności. Robią to sami z siebie, a przede wszystkim po to, by pokazać  skąd pochodzą i co jest dla nich najważniejsze. Pielegnowanie jej tradycji, prawdziwej historii i bohaterów są dla nich obowiązkiem nałożonym przez samych sobie. Z uśmiechem na twarzy przyjąłem słowa o ostatnim „Biegu Tropem Willczym”, organizowanym przez Polskę Niepodległą w Slough. Patrioci w Polsce byli pod wielkim wrażeniem organizacji i skali całego wydarzenia. Jeszcze bardziej byli zdumieni, gdy dowiedzieli się, że nikt ich nie sponsorował, a całosć zdotowana została z ich prywatnych funduszy. Wszystko dla Wolnej Polski!

 

 

Innych przykładów mogłbym prezentować nieskończenie. Nie są to tylko środowiska prawicowe, ale również zwykli ludzie i po prostu Polacy, którzy kochają swoją ojczyznę ponad wszystko. Więc gdy ktoś z Was, kto nigdy nie był na emigrancji, zarzuca nam brak patriotyzmu i miłości do Polski oraz zabiera prawo do wypowiadania się o rzeczach, które się tam dzieją pamięta o tym, że często do decyzji o wyjeździe do obcego kraju zmusili ich politycy, którzy rządzili naszym krajem przez ostatnie 28 lat. Ci ludzie wybrani najczęściej byli przez tych, co krytykują dzisiejszych emigrantów i zabierają nam prawo do mówienia otwarcie o tym, co dzieje się z naszą ojczyzną! Pamiętajcie jedno: Polska to codziennie jest w naszych sercach!

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk