Pamiętam, jak w latach dziewiędziesiątych, po raz pierwszy pojawił się na scenie politycznej naszego kraju. Wysoki facet, który mówił dziwne rzeczy i zupełnie inne niż większość polityków w tamtym czasie. Wokół niego zgromadziła się wtedy grupa młodych, energicznych i patriotycznie nastawionych młodych ludzi, którzy mieli inne podejście do tego, jak Polska powinna wyglądać w przyszłości. Później było LPR i szefostwo w Ministerstwie Edukacji Narodowej… Jak to się stało, że polityk, który nawiązywał do konserwatywnych poglądów i Polski katolickiej, rodzinnej i narodowej został kimś, kto podpisywany jest w TVN, jako działacz LGBT? Jak to się stało, że człowiek o tak antykomunistycznych poglądach, idzie z postkomunistami ręka w rękę? Czy taki był plan od początku? Czy to po prostu zwykła, ludzka słabość?

 

 

Nigdy nie byłem zwolennikiem ani przeciwnikiem Ruchu Narodowego. Szanując Romana Dmowskiego i jego ogromny wkład w odzyskanie przez Polskę niepodległości, zawsze z uwaga podchodziłem do ludzi którzy próbowali ponownie zaszczepić i powrócić do jego poglądów. Gdy pojawił się Roman Giertych, to nie byłem przekonany, czy to dobrze, ale uważałem że ktoś z takimi poglądami może raczej przysłużyć się Polsce, szczególnie w czasie gdy III RP rozwijała się w nienajlepszym kierunku. Młodzież Wszechpolska, a później Liga Polskich Rodzin promował wśród młodych Polaków postawy patriotyczne i konserwatywne. Nie wiem czy fakt dostania się do Sejmu spowodował szybką korupcję naszego dzisiejszego bohatera, ale wydaje mi się, że wtedy wszystko się zaczeło. Sława, forsa i kontakty z tymi, z którymi miał walczyć. Jak mawiał  Lord  John Acton: „Władza korumpuje, a władza absolutna, korumpuje absolutnie”. Choć trudno nazwać osiągnięcia polityczne Giertycha, jako szczyt władzy absolutnej, to jednak był w końcu wicepremierem i ministrem w rządzie RP.

 

Gdy przyszła „Afera Gruntowa” i rząd pod kierwonictwem Jarosława Kaczyńskiego upadł, było jasnym, że dla Ligi Polskich Rodzin będzie prawie niewykonalnym, by wrócić do parlamentu. Stało się tak z kilku powodów. Jednym z nich było dosyć mocne sprawowanie funkcji Ministra Edukacji Narodowej przez Giertycha. Ta skomunizowana grupa społeczna, jaką byli nauczyciele robili, co mogli, by pozbyć się go z funkcji szefa tego resortu. Poza tym według mojej opinii, to wtedy już zaczął się proces przechodzenia na drugą stronę. Potencjalny elektorat tej partii nie podchodził obojętnie do kontaktów swego lidera z szemranymi postaciami zakulisowych terenów polskiej polityki. Po przegranych wyborach w 2007 roku, szef LPR decyduje się na rezygnację z polityki i powrót do czynnej adwokatury. Oczywiście później nasz bohater stara się dostać do parlamentu, ale nie jest to podejście z listy prawicowych ugrupowań, lecz z PO! Dochodzi do takich dziwnych sytuacji, że nawołuje na głosowanie na tę partię, co przyprawia byłych zwolenników o wściekłość i utratę przytomności. Na koniec trzeba wspomnieć o pracy Giertycha, jako adwokata. Wojciech Sumliński wprost zarzuca mu, że za czasów, gdy go reprezentował, o wszystkich tajemnicach dowiadywali się również osoby, które nie powinny się dowiedzieć.  Gdy były szef LPR okazał się jedną z „gwiazd” „Afery Taśmowej”, to już nawet najbardziej scpeptycznie nastawieni do jego osoby zrozumieli, że jest po stronie tych, co naprawdę rządzą Polską. Okazało się, że Giertych  jest stroną wśród tych, co korumpują, robią deale i sprawiają, że Polacy są nędzarzami w swoim własnym kraju.

 

Mija wiele lat od momentu, gdy roman Giertych pojawił się w życiu publicznym naszego kraju. Od początku był osobą zauważalną i wyrazistą. Nie był człowiekiem z mojej bajki, ale przynajmniej (jak się wydawało) miał poglądy konserwatywne. Dzisiaj został nędzną karykaturą polityka, które kiedyś miał realny wpływ na podejmowane decyzje. Teraz jest już tylko kukiełką, którą ktoś steruje i wysyła, by robiła i mówiła rzeczy w które trudno uwierzyć. Wysługuje się swoim panom, którzy wciąż mają władzę na rządem utajnionych agentów i kapusiów. Na koniec pytanie do nas wszystkich? Jak myślicie, czy Giertych przeszedł na ciemną stronę mocy, czy był tam od początku? Trudno odpowiedzieć na te pytania. Jedno wiemy teraz na pewno. Były lider konserwatywnego LPR stał się działaczem LGBT i nie cofnie się przed niczym, by zaatakować i skompromitować prawą stronę. Na szczęście, jak do tej pory kompromituje tylko siebie.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk