Już wiemy, że Andrzej Duda zawetował reformę sądownictwa. Ponoć jednym z powodów jego decyzji było uspokojenie nastrojów społecznych. W ostatnich kilku dniach widzieliśmy mnóstwo doskonale przygotowanych akcji propagandowych, mających na celu wymuszenie veta Prezydenta RP. W zachodnich media, jak grzyby po deszczu pojawiały się wrogie artykuły o bardzo negatywnym brzmieniu wobec Polski! Już wiadomo, że jest to przemyślana akcja opłacana przez Georga Sorosa, który teraz wysyła swojego człowieka numer 1 w Polsce, czyli Leszka Balcerowicza. I dzisiaj kilka słów o tym szkodniku, który niestety miał wiele do powiedzenia na temat kierunku  w jakim rozwijał się nasz kraj przez jego pierwsze dwadzieścia lat.

 

Po okrągłym stole Polacy mieli nadzieję na początek powrotu z koszmaru, jakim był dla nas wszystkich komunizm. Szybko jednak się okazało, że nasze nadzieje spaliły na panewce, a rzeczywistość zaczeła doskwierać nie mniej, niż za czasów PRL. Oczywiście zmiany systemowe nie dokonują się z dnia na dzień, ale wielu Polaków inaczej wyobrażało sobie tzw. „wolny rynek” i kapitalizm. Dzisiaj wiemy, że to wszystko była zasłona dymna, by oszukać Polaków i zrobić z nas postkolonilną pustynię, gdzie nieświadomi prawdziwej gry, będziemy łatwym kąskiem na pożarcie. Jednym z najważniejszych liderów tej mistyfikacji był Leszek Balcerowicz, który jako wicepremier i minister finansów  wprowadzał zmiany ekonomiczne w naszym kraju. Dzisiaj również wiemy, że taki był plan, a za totalnym wyzyskiem i spekulacją całymi naszymi gałęziami przemysłu stał miliarder George Soros. Obecnie mamy rządy PIS i mniej, lub bardziej rozwijający się kraj, który próbuje wrócić na odpowiednią drogę. I co się dzieje? Zaczyna się niespodziewany atak, który ma na celu zniweczyć plany  odbudowy naszej ojczyzny. A kogo widzimy, jako najważniejszą  twarz tego protestu? Ten sam magik Balcerowicz, który jest jednym z najbardziej winnych beznadziei naszego kraju po 1989 roku.

 

Gdy zapadła gruba kreska i Mazowiecki zaczął sprawować rządy w naszym kraju, szalała ogromna inflacja. Przejście z gospodarki centralnie planowanej do rynkowej dla wielu Polaków był ogromnym szokiem. Za zgaszenie tego pożaru wziął się młody ekonomista, który zaczął być kreowany przez media na zbawcę. Tym kimś był Leszek Balcerowicz, którego „plan” miał przynieść korzyści nam wszystkim. Stało się inaczej, gdyż  zmiany stały się dobre tylko dla firm z zagranicy i postubeków, którzy szybko uwłaszczyli się w nowej rzeczywistości. Wspomniany plan zlikwidował zalążki klasy średniej w Polsce. Ta „reforma” sprawiła, że nasz kraj był rozkradany, najlepsze gałęzie przemysłu oddawane za bezcen, a Polacy zostali zamienieni na nowoczesnych niewolników, którym w mediach gra się „niezły film” o prospericie gospodarczej Polski. Gdy tak myślę o początkach kapitalizmu i jego konsekwencji na nasze późniejsze życie nas wszystkich, chce mi się krzyczeć! Ale skąd mieliśmy wiedzieć, co się dzieje? Wszystko było w rekach postkomuny i ich agentów, którzy robili co chcieli.

 

Pomimo fiaska „Planu Balcerowicza” w polskich mediach okrzyknięty został niemal zbawcą. Późniejsze „dokonania” naszego bohatera  udowodniły, że to wszystko jest jedną wielką lipą. Balcerowicz jako polityk się po prostu nie sprawdził. Prowadzona przez niego Unia Wolności zaliczała doły, ale po rezygnacji ze stanowiska tej partii znalazł sobie ciepłą posadkę jako prezes NBP! Jego cień wlókł się za nami przez wiele lat i pomimo coraz gorszych wyników gospodarczych, wciąż był okrywany glorią i chwałą. Nietykalny i uwielbiany „guru” ekonomii niestety doprowadził Polaków do stanu, że we własnym kraju czuliśmy się bezsilni i okradani. To Leszek Balcerowicz, jak inny nie odpowiada za całą mizerię naszego państwa. Jego teorie schładzania gospodarki to szczyt obłudy. Nikt tak, jak on jest winny tego, że kraj, który miał prawie każdą gałęź przemysłu w swoich rękach i mógł stać się potęgą w Europie i na świecie, był najbiedniejszym. Staliśmy się żebrakami, którzy wyjeżdżają zagranicę, by żyć na normalnym poziomie. Wiem to dokładnie, gdyż jestem jednym z nich.

 

Kilka miesięcy temu usłyszeliśmy, że były minister finansów wyjechał na Ukrainę, by tam „naprawiać” gospodarkę tego kraju. Teraz już wiem, że nasz wschodni sąsiad jest na straconej pozycji. Jednak wprowadzanie zmian w Polsce po wyborach w 2015 roku zmienia postać rzeczy. Mocodawcy naszego „magika” zapewne nakazali powrót do Polski. Dzisiaj Balcerowicz kandyduje to roli liderów tzw „puczu numer dwa”. Pojawia sie tu i tam, gdyż jego następcy to kompletni debile i nieuki. Tak więc nie wierzmy tym ślepym zbawcom i nie dajmy się rozgrywać rekinom światowej finansjery, którzy wiedzą, że przy dłuższym rządzeniu Jarosława Kaczyńskiego i jego partii stracą nie tylko wiele pieniędzy, ale również realny wpływ na kierunek w którym podąża nasz kraj.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk