Donald Tusk został wybrany na kolejną kadencję szefa Rady Europejskiej. Niby można było się tego spodziewać, ale to, co wydarzyło się 9 marca w Brukseli pozostawia smutne refleksje. Zanim do nich przejdę, jeszcze przez chwilę skupię się na strategii wybranej przez Prawo i Sprawiedliwość, by nie dopuścić do wyboru byłego szefa PO.

Czy mądrym było forsowania sprzeciwu wobec Tuska i wystawienia kandydatury Jacka Saryusza-Wolskiego? Było, bo wreszcie rząd naszego kraju pokazał, że będzie bronił Polski, a nie całościowych, głupich interesów całej Unii Europejskiej. Do tego dochodzi fakt, że nie można zapominać, ale Donald Tusk nie był oficjalnym kandydatem naszego kraju. Był kandydatem rządu Angeli Merkel, co jeszcze raz nakazało rządowi RP obrać taką, a nie inną taktykę w tej rozgrywce. Czy to zadziałało? Niekoniecznie, gdyż okazało się, że w w Unii Europejskiej największą i prawdziwą władzę dzierżą Niemcy, a reszta słucha się jej rozkazów i nie ma tu miejsca na niezależność.

Czy Polska przegrała?

Niekoniecznie, ale okazało się, że jesteśmy sami. Wcale nie jest tak różowo, jeśli chodzi o Grupę Wyszehradzką. Nawet nasz najwierniejszy sojusznik -Węgry zagłosowały za Tuskiem, co oznaczać powinno przebudzenie na tym polu i uzmysłowienie sobie samym, że wszystko zależy tylko od nas. Wydarzenia z Brukseli pokazały, że należy powoli myśleć o wyjściu z tej organizacji. Mieszkam w kraju starej Unii i wiem, że jak najszybsze „czmychnięcie” z tego tworu, jest jak najlepszym rozwiązaniem. Teraz może wygląda, że PiS przegrał, ale proszę mi wierzyć, że czas niewybieralnych eurokratów  się kończy. Dlaczego tak myślę? Brak zmian w UE oznacza więcej emigracji, problemów z islamem i co za tym idzie więcej ofiar na ulicach Brukseli, Berlina i innych miast europejskich. Na potwierdzenie tej tezy przychodzą słowa samej pani Premier, która na konferencji prasowej mówiła o tym, że wśród liderów Zjednoczonej Europy panuje klimat zadowolenia i nikłego przyzwolenia na reformy, które są w mojej opinii niezbędne, by ta organizacja przetrwała.

Czy Premier Szydło zrobiła dobrze?
To trochę trudne do kategorycznej oceny. Z punktu widzenia zwolenników partii rządzącej na pewno tak. Większość głosujących na PiS nie wybaczyłoby zgody na kandydaturę Tuska. Upadek naszego państwa pod kierownictwem PO był tak oczywisty, że każdy patriota nie może obojętnie podchodzić do tego czasu. W tej sprawie dochodzi skandal w sprawie katastrofy smoleńskiej, gdzie kancelaria byłego premiera RP ewidentnie wystawiła Lecha Kaczyńskiego na śmierć. I jeszcze jedno. Donald Tusk przez ostatnie 1,5 roku swojego urzędowania robił wszystko, by uprzykrzać się nowej władzy w Warszawie. Wypełniając politykę krajów, którym nie podobała się zmiana rządu w naszym kraju. Czarę goryczy przelała wizyta we Wroclawiu, gdy na początku hucpy w Sejmie nawoływał do zmiany władzy. To było jawne działanie przeciwko Prawu i Sprawiedliwości i chociażby z tego względu nie mogłobyć mowy o zgodzie na jego pozostanie w roli szefa Rady Europejskiej.

Co teraz?

Z punktu widzenia polityki na arenie miedzynarodowej teraz będzie ciekawie. Na pewno Polska będzie izolowana, ale maski opadły i powoli trzeba przygotowywać się do wyjścia z Unii Europejskiej. Ja wiem, że to trochę przedwczesna diagnoza, ale postawa liderów krajów członkowskich i samych włodarzy w Brukseli nie pozostawia złudzeń. Kierunek w którym to wszystko podąża wskazuje, że już niedługo będziemy mieli doczynienia z tworem, który rządzony będzie przez ludzi, których nikt nie zna i nikt nie miał okazji wybrać w wolnych, demokratycznych wyborach. Czy chcemy tego, czy nie, świat wokół nas się zmienia i sposób wyboru Tuska na szefa Rady Europejskiej tylko to potwierdza.

Piotr Szlachtowicz
thenowypolskishow.co.uk