W dniu, w którym piszę te słowa jesteśmy przed opublikowaniem sensacyjnych taśm dotyczących afery Amber Gold. Po wielu miesiącach ciężkiej pracy Małgorzata Wassermann i reszta członków tej komisji może powiedzieć, że ten wysiłek się opłacał i jestesmy bliżej prawdy. Na dzień przed artykułem tygodnika „W Sieci” wiemy, że „król Europy” i były premier wiedział dokładnie o wszystkim i okłamał polską opinię publiczną w tej sprawie. Podczas ostatniego przesłuchania, Michał Tusk powiedział trochę za dużo i on sam ma problem, gdyż składał fałszywe zeznania, a to zmienia sytuacje. Tak czy siak. Donald Tusk i jego syn wiedzieli o wszystkim od początku i łgali nam wszystkim w oczy. Pozwolili na okradzanie Polaków i jeszcze nie powiedzieli prawdy o tym złodziejskim procederze.

 

 

Mamy do czynienia z ogromną aferą finansową, na której kilkadziesiąt tysięcy Polaków straciło swoje pieniądze. Już dzisiaj można śmiało powiedzieć, że najważniejsze osoby w ówczesnym państwie Polskim wiedziały, że to wszystko „lipa” i dostawały sygnały od służb specjalnych o kryminalnej działalności szefa Amber Gold. I tutaj pojawiają się pytania. Skąd były premier wiedział, to dlaczego nie powiedział? Czyżby z racji na syna, który  pracował dla właściciela tego złodziejskiego kramu. Czy może coś innego powstrzymało go od reakcji na prawdę o tym interesie? Dlaczego prokuratura  siedziała cicho? Kto stoi za tym wszystkim? To są pytania, które nurtują wiele osób, ale na szczęście jesteśmy bliżej prawdy. Marek Pyza i Marcin Wikło z „W Sieci” w materiałach, które zostaną opublikowane w poniedziałek 26 czerwca pokazują, że zainteresowani wiedzieli o tym, że są obserwowani przez ABW i nie za bardzo się tym martwili. To pokazuje, że to cało przedsięwzięcie jest chronione przez kogoś bardzo wysoko postawionego. Czy był to dzisiejszy szef Rady Europejskiej? Oto jest pytanie.

 

 

Te nowe informacje przynoszą jeszcze jedną rzecz. Po raz kolejny potwierdzają, że nasze państwo za czasów Platformy Obywatelskiej było rajem dla złodziei i nie działało na żadnym poziomie. Gdzie były służby chroniące najważniejsze osoby w Polsce? Dlaczego od razu nie ostrzegły o charakterze działalności Amber Gold? Dlaczego nie zrobiły nic, by syn premiera Polski pracował dla złodzieja? Te same pytania kieruję również do innych instytucji, które nadzorują działalność gospodarczą w naszym kraju. Pełna patologia pod rządami Platformy, która ma w nazwie obywatelskość. Ręce opadają.

 

Po raz kolejny wychodzi, że za rządów PO i Donalda Tuska działy się rzeczy katastrofalne. Gangsterzy w garniturach robili, co chcieli i nikt nie był w stanie ich powstrzymać. Dzisiaj widzimy, że przy aferze Amber Gold wyszedł obraz stanu bezbronności naszego państwa wobec złodziei i wszelkiej maści spekulantów. Ten skandal przynosi kolejny dowód na to, że w wyborach większość Polaków wybierała polityków, których jednym z najważniejszych celów było okradanie nas wszystkich. Przesadzam?  Zobaczycie, że to jeszcze nie koniec, a tylko początek tego, co Tusk wiedział, ale nie powiedział i siedział cicho, by później uciec do Brukseli.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk