Nazwijcie mnie wariatem, ale uważam, że UKIP jeszcze pokaże pazury i mocno namiesza na brytyjskiej scenie. Dlaczego tak myślę? Otóż po ostatnich perturbacjach związanych z artykułem 50. i sprawy, którą Gina Miller wygrała w Wysokim Sądzie, na scenie politycznej dużo może się zmienić. Będzie bardzo ciężko, by torysi łatwo dogadali się między sobą i jednogłośnie zagłosowali za zgodą rozpoczęcia Brexitu. Co to oznacza dla gabinetu Theresy May? Same problemy, które mogą, ale nie muszą zakończyć się nawet wczesnymi wyborami! Dlaczego tak myślę? Establishment zrobi wszystko by zatrzymać zmiany, które są im nie na rękę, zabierają kontrolę i ogromne wpływy. Nie wierzycie? Już niedługo możemy być świadkami naprawdę ciekawych wydarzeń, a tymczasem zapraszam do obejrzenia relacji o przegrupowaniu partii UKIP, która przygotowuje się do „ciekawych czasów”.

1 KOMENTARZ

  1. Ciekawy materiał Panie Piotrze. Jednak pytanie komu tak na prawdę UKIP zagraża najbardziej? Moim zdanie nie konserwatystom, a partii Pracy która w najbliższych wyborach poniesie porażkę większą niż Lib Dem w poprzednich. UKIP to jednak cały czas partia populistyczna – bez spójnego programu tak na prawdę – widać ich zapędy na lewą (socjalistyczną) stronę. Co do brexit – moim zdaniem Pani May dobrze robi przeciągając wdrożenie Art50. EU skręca ewidentnie (może nawet gwałtownie) na prawo więc po co teraz „użerać” się z lewicą jak za rok/dwa będzie można uzyskać dużo więcej z politykami tej samej (prawej) strony którzy będą mieli dużo więcej do powiedzenia. W pewnym sensie potwierdzają to naciski z obecnej „góry” EU na szybkie wprowadzenie Art.50 – tonący brzytwy się chwyta – nie mogą pokazać, że wychodząc z Unii jest się „better off”. Pozdrawiam

Comments are closed.