Nowe, przyspieszone wybory w UK miały być bardziej po to, by potwierdzić mandat Theresy May I by Partia Konserwatywna wyprowadziła Wielką Brytanię z Unii Europejskiej. Niestety ostatnie zamachy przewróciły wszystko do góry nogami i teraz mamy mniej o Europie, a więcej o bezpieczeństwie wewnętrznym. Nie da się ukryć, że liderka Torysów straciła na ostatnich atakach ma Wyspach, ale gdy pomyślę, że na Downing Street miałby wprowadzić się Jeremy Corbyn i Partia Pracy, to czuję strach. Laburzyści sprawią, że całe to multikulti rozkwitnie jeszcze bardziej i zamiast początku przeciwstawiania się islamowi, rozpocznie się jego wspieranie. Nie chce przypominać z której partii pochodzi obecny burmistrz Londynu?

 

Po ostatnim ataku na London Bridge w mediach brytyjskich pojawiła się szeroka debata nad użyciem przez policję broni palnej w przestrzeni publicznej. Lewackie środowiska oczywiście oburzone, ale normalni obywatele Wielkiej Brytanii już nie do końca. Z drugiej strony to hucpa i jeden wielki śmiech, gdyż ta cała poprawność polityczna doprowadziła do dziwnych sytuacji. Mężczyźni nie są mężczyznami, gliniarze nie mają broni, a islam jest miłością! Haha, nie dziwię się, że później na ulicach mamy ofiary, a normalni ludzie domagają się, by włodarze Wysp wreszcie coś zrobili i przestali zamykać oczy na problemy, których już nie można zamieść pod dywan. A problemów ze wspomnianą mniejszością islamską, jak i samą ideologią nie będzie łatwo rozwiązać. Wpływy muzułumanów w polityce, fnansach i  w samym państwie są tak głębokie, że raczej się to nie uda. Więc, co może się zmienić poprzez te wybory? Szczerze, to nie widzę szans na jakąkolwiek zmianę. Poprawność polityczna jest tak zakorzeniona, że wszyscy się boją. Dwie najważniejsze partie są tak przerażone, ponieważ wreszcie do nich doszło, że ktoś trzeci rozdaje karty i nie tylko trzeba się z nimi liczyć, lecz nawet dogadywać i iść na ustępstwa wobec spraw, na które normalny brytyjczyk już nie chce się zgodzić.  Pozwólcie, że podzielę się z wami moją myslą, która mówi, że za ostatnimi zamachami, współnie stały brytyjskie grupy muzułumańskie i lewicowi działacze tego kraju. Wszystko po to, by odsunąć obecną premier i jej partię od władzy. Przesadzam? Rozejrzyjcie się dookoła.

 

 

Czy te wybory coś zmienią? Czy możemy liczyć na to, że będziemy czuć się bezpieczniej, chodząc ulicami brytyjskich miast? Wątpie. Sprawy poszły już tak daleko, że teraz tylko drastyczne środki i plany mogą coś zmienić, a na takowe nie ma sensu czekać ze strony dwóch największych partii. Torysi nie odważą się na ostre i konkretne ruchy wobec terrorystów i mniejszości islamskiej, która generuje ten problem. Jednak, gdybym miał wskazać i doradzić na kogo, to wybrałbym Torysów i Theresę May. Oczywiście nie przyniesie to ogromnych zmian, ale przynajmniej  nie zbliży nas do zmiany UK na kolejną republikę Islamską.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk