Znowu doszło do ataku na Polaka. Tym razem ucierpiał również właściciel sklepu, który próbował pomóc młodemu chłopakowi, który został ciężko pobity w Stroud w hrabstwie Cloucestershire. Właściciel owego sklepu w poważnym stanie skończył w szpitalu z silnymi obrażeniami na całym ciele. Wszystko zarejestrowały kamery CCTV i kilka osób widziało, że pietnastoletni Polak był atakowany i miało to podłoże rasistowskie i ksenofobiczne. Policja ma dowody, a ja zadaje sobie pytanie, czy wszystko skończy się jak zawsze, czyli nijak? Choć mamy świadków, dowody, czy znowu ktoś, lub coś będzie bagatelizował problem, który narasta i często jego ofiarami jesteśmy my. Polacy mieszkający w UK.

 

Chyba nie muszę przypominać o wydarzeniach w Harlow. Morderstwo Arka i wielka medialna nagonka na sprawców oraz „pojednanie”, by już więcej nikt nie musiał ginąć w podobnych okolicznościach. Marsz przeciw rasizmowi się skończył, a już następnego dnia nad ranem kolejna grupa Polaków została zaatakowana i pobita. I tak „zabawa” trwa. Policja udaje, że nic się nie dzieje, że to odosobnione przypadki, a życie jak zwykle weryfikuje te wszystkie teorie. Po referendum ws. Brexitu nastąpił wybuch agresji, który niestety skierowany jest najczęściej w Polaków mieszkających na Wyspach. To, jakby ktoś dał ciche przyzwolenie na to wszystko. W jeden dzień mamy wynik referendum,  w kolejnych już incydenty, które pojawiają się bardzo często. O niektórych wiem, niektóre są zamiatane pod dywan przez policję, a jeszcze niektóre nie są zgłaszane, ponieważ ofiary są zastraszane, albo po prostu się boją. A dookoła słyszysz tylko: get out, you fucking polish! Ambasada RP i Kosulat walczy z problemem. Brytyjskie władze zapewniają, że winni zostaną ukarani, a ja wciąż słyszę, że jest nas za dużo. A ja wciąż słyszę: Go home, polish vermin!

 

 

Dobra, może przesadzam? Jestem przewrażliwiony i to mogło wydarzyć się wszędzie, a tak naprawdę dzieje, tylko w stosunku do innych mniejszości nie podnosi się alarmu. Sam nie wiem? Czuję, że ktoś, lub coś wybrało sobie własnie nas na ofiary. Liczebnie największa mniejszość, słaba wewnętzna unifikacja i brak wsparcia od przedstawicieli własnego państwa. Może przesadzam, ale coś w tym jest, że jesteśmy łatwym celem. Wyobraźmy sobie przez chwilę, że ofiarą napadu i pobicia jest pietnastolatek pochodzenia żydowskiego, albo arabskiego? Czy wypuszczono  z aresztu podejrzanych o dokonanie tej zbrodni, a jedynemy postawionemu w stan oskarżenia pozwolono na powrót do domu. Wątpię. I jeszcze jedno. Sprawa morderstwa Arka miałabyć nadzorowana przez stronę polską. Na pierwszą rozprawę nie stawił się nikt z przedstawicieli naszego państwa. Nic dodać, nic ująć. Mam tylko wciąż głupią nadzieję, że przy okazji sprawy pobicia w Stroud, może się coś zmieni. Jednak co raz cześciej dochodzi do mnie odczucie, że to naiwne tak mysleć i oczekiwać, że nastąpi przełom.

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk