Bardzo mądre zdanie mówi, że kij ma dwa końce. Niewątpliwe ostatni atak, gdy brytyjczyk rozjeżdżał wychodzących z świątyni wyznawców Allacha, jest czymś zupełnie nowym na Wyspach. Otóż w desperacji, nieznanny dotąd policji człowiek postanowił wziąć odwet na wspomnianej mniejszości religijnej i próbował rozjechać samochodem niewinnych ludzi. Jak do tej pory mieliśmy do czynienia z odwrotną sytuacją, gdzie to muzułumanie byli napastnikami i zabijali niewinnych. Tym razem stało się inaczej. Pomimo ofiar i jednej osoby śmiertlnej nie to jest najgorsze. Kpiną były reakcje mediów i samego burmistrza Londynu. Sadiq Khan w pierwszych komentarzach nie mówił o „incydencie terrorystycznym”, tylko o ataku. Okazuje się, że wyznawcą tej religii przysługują specjalne, prawdziwe określenia. Tym, co gineli na London Bridge, czy w Manchesterze nie dawano takich przywilejów i nie nazywano jawnych morderstw, bestialstw i ataków terrorystycznych po imieniu, tylko zastępowano słowem incydent. Ale zacznijmy od początku.

 

 

19 czerwca przy meczecie na Finsbury Park w Londynie, nieznajmowy dotąd policji człowiek w białym vanie wjechał w wychodzących z świątyni muzułumanów. 10 osób zostało ciężko rannych, a jedna osoba zmarła. Media, jak i politycy szybko okrzykneli to wydarzenie, jako atak terrorystyczny! Reakcja zadziwiająca, gdyż przy trzech poprzednich atakach tego zabrakło. Nieważne, że zgineły dzieci i niewinne osoby. To był „incydent”, ale jak poszkodowanymi są wyznawcy islamu, to mamy doczynienia z atakiem i koniec. Sadiq Khan nawet nie mrugnął podczas konferencji prasowej i cały czas powtarzał o tym, że to atak. Media oczywiście nie pisnęły o tym ani słowa i nie zaatakowały takiej postawy. Ręce opadają i jest mi smutno. Nawet nie dlatego, że zakłamani politycy tak robią, ale że nikt z dziennikarzy nie zaprotestował i nie powiedział jak jest naprawdę. Na zakończenie wspomnę  o kilku wpisach, które zostały dokonane przez  moich znajmych na facebooku i miały podobne brzmienie. Nie można posądzić ich o prawicowy światopogląd, ale nawet oni pisali, że to jawna niesprawiedliwość, gdyż panuje taki strach przed muzułumanami, że nikt nie chce nazwać rzeczy po imieniu.

 

 

Skupmy się na chwilę na samym zamachowcu. Dlaczego to zrobił? Co go do tego skłoniło?  Na ten moment bardzo ciężko to wyjasnić. Ja jednak spróbuje trochę zrozumieć normalnego brytyjczyka, który przez kilka ostatnich miesięcy słuchał, że pomimo morderstw popełnianych przez islamistów na niewinnych, nie może usłyszeć jak było naprawdę. Media i politycy w imię politycznej poprawności zakłamują rzeczywistość. Nie wskazują i potępiają winnych, tyllko próbują wyjaśnić i wytłumaczyć motywy działania tych, co dokonali zamachów. Takie sytuacje nie mogą przejśc bez echa wśród rodowitych mieszkańców Wysp. Frustracja rośnie, a fakt totalnej bezradności rządu i wspomnianej pałki poprawności politycznej rodzi takie sytuacje. Po prostu ktoś zabiera brytyjczykom ich własne państwo i mówi, że mają to zaakceptować.

 

Na zakończenie będzie pesymistycznie. To początek wojny, gdyż radykalny islam będzie mógł teraz o wiele łatwiej werbować nowych bojowników. ISIS, Al –Qaeda i inne islamskie organizacje terrorystyczne mają konkretny argument do walki. Teraz już będzie ciężko zatrzymać radykalizację muzułumanów mieszkających na Wyspach. I pamiętajmy, że oni pod względem gotowości do wojny są bardziej przygotowani niż brytyjczycy. Dzisiejszy atak był moim zdaniem efektem rozczarowania i rozgoryczenia jednej osoby, która w nieprzemyślany sposób zrobiła głupstwo. Ten czyn spowoduje, że na ulicach w Wielkiej Brytanii zrobi się jeszcze gorzej i bardziej krwawo.

 

Piotr Szlachtowicz

thenowypolskishow.co.uk